Tag Archives: żmuda-trzebiatowska

kolejny weekendzik idzie !

Zwykły wpis

Weekend zbliża się wielkimi kroczyskami i trzeba go jakoś sensownie zaplanować. Ja już swoje plany mam. Najbardziej nie mogę doczekać się soboty, którą spędzę w saunach i na masażach w spa! Jeśli Wy jeszcze nie macie planów, to mam kilka propozycji:

Po pierwsze, jeśli jeszcze nie widzieliście naszego kandydata do Oscara, to musicie się wybrać. No nie ma innego wyjścia i już. Że to świetny, a zarazem przerażający film, to nie ma co gadać. Trzeba po prostu zobaczyć, bo słowa nie na za wiele się tu zdadzą. Ale druga kwestia: nie co roku zdarza się, że polski film dostaje nominację. To kolejny powód, dla którego „W ciemności” powinni zobaczyć wszyscy. Także, kto jeszcze nie miał okazji – marsz do kin!

w ciemnosci plakat

(Czy Wam też wydaje się, że ten plakat jest tragiczny?!?  Wygląda jak ujęcie z jakiejś kreskówki, albo co… Za dużo fotoszopka :|)

Moja propozycja nr 2 też ma wiele wspólnego z ciemnością. Dowiedziałam się w tym tygodniu od koleżanki, że do Polski zawitała Niewidzialna Wystawa, której się nie ogląda, tylko się ją czuje! Po ekspozycji oprowadzają niewidomi, którzy wprowadzają zwiedzających w całkowitą ciemność. Zmusza to do wytężania pozostałych zmysłów. Podobno niesamowite przeżycie. Ja wybieram się w niedzielę. Szczegóły tutaj.

I ostatnia propozycja – teatr, dobry na wszystko! Myślałam, że zachęcę Was do wybrania się na sztukę „Kiedy Harry poznał Sally” do teatru „Kwadrat”, ale okazało się, że jednak jej nie grają w ten weekend. Tak czy inaczej, jeśli będziecie mieli okazję, to bardzo polecam. Ja szłam z dość sceptycznym nastawieniem. Naczytałam się wcześniej o przeraźliwej grze Marty „Drewno-Trzbiatowskiej”, która psuje całą sztukę, a ratuje ją tylko odrobinę Małaszyński. I po stokroć się z tym nie zgadzam – oboje radzą sobie świetnie. Dawno się tak nie uśmiałam. Temat relacji damsko-męskich jest zawsze na czasie i zawsze można z niego zrobić dobrą komedię. Polecam pójść na wejściówki, które kosztują 30 zł (bilety chyba od 80 zł), bo schody teatru są bardzo wygodne – przynajmniej nogi można rozprostować.

Ale to rada na przyszłość, a w ten weekend sami wybierzcie coś dla siebie. Polecam moją ulubioną stronę do wyszukiwania spektakli: KLIK Jest tu wszystko!

No i cóż, miłego weekendu Kochani!

Reklamy

Wygrany

Zwykły wpis

Dziś chciałabym Wam polecić kolejny dobry polski film, „Wygrany„. Nie tak dawno był pokazywany w kinach, ale wśród widowni, mam wrażenie, przeszedł bez echa. Krytycy też nie do końca go docenili – załapał się tylko na kilka nominacji.  A szkoda. Jest dość niezwykły, nie do końca przypomina inne polskie produkcje (i nie chodzi mi o to, że bohaterowie na zmianę mówią po angielsku i po polsku, a kilka scen zostało nakręconych w Stanach).

Historia jest trochę nieprawdopodobna, ale mi to nie przeszkadza – w końcu to film. Podoba mi się bardzo lekkość i prostota „Wygranego”. To historia uzdolnionego, młodziutkiego pianisty, który przypadkiem, w kryzysowym momencie swojego życia, poznaje starego profesora. Między mężczyznami rodzi się bardzo silne uczucie…przyjaźni. Życie obu facetów jest mocno zawiłe, więc nawzajem próbują je sobie prostować. Z różnymi efektami, ale ostatecznie się udaje. Typowy happy end. I dobrze, czasem i tak trzeba. Jeśli dodać do tego cudownego jak zawsze Gajosa, to powstaje dzieło na przyzwoitym poziomie.

Może troszkę inaczej patrzy się na film wiedząc, że zrobił je Saniewski – ten sam, który w 83 roku zrobił wybitny film „Nadzór” . Ale to przecież nic nowego, że nawet najlepsi artyści nie tworzą zawsze dzieł na tak samo wysokim poziomie. Tak więc na wiosenny – biorąc pod uwagę aktualną pogodę 🙂 – styczniowy wieczór „Wygranego” polecam jak najbardziej.