Category Archives: Wnętrza

Folkowo mi

Zwykły wpis

Od czasu mojej ludowej kołdry chodzą za mną folkowe motywy. Już wcześniej zawsze zwracałam uwagę na ten styl (poczyniłam nawet dawno temu tekst na ten temat. Możecie znaleźć go TUTAJ). W moim własnym domu jedno przynajmniej pomieszczenie musi mieć ludowy charakter! Coś mi się zdaje, że będzie to kuchnia…

Albo sypialnia…

 

Albo inne pomieszczenie…

źródło zdjęć:  cała sieć!

Wekkend idealny!

Zwykły wpis

Dawno mnie coś tu nie było. Brak czasu/lenistwo? Niepotrzebne skreślić…

Ale teraz płynie sobie cudny, słoneczny weekend. Jest tak dobry, że nawet mam czas co nieco napisać. Pan T. jeździ sobie na motocyklu, a ja urządzam domowe spa, przeglądam zdjęcia z ostatnich imprez, odpisuję na zaległe maile – jednym słowem odpoczywam 🙂 I już cieszę się na myśl o dzisiejszym zlocie buldożków francuskich i spotkaniu z przyjaciółmi!

Ale ale – zaczęło się już w piątek: spontanicznym, babskim wyjściem do teatru (o tym być może w osobnym poście).

Po piątkowym katharsis przyszedł czas na sobotnie obowiązki. Sprzątanie i zakupy też, wbrew temu, co zwykle myśli się o takich atrakcjach, były całkiem przyjemne. Nasz balkon zaczął przynajmniej jakoś wyglądać! No i założyliśmy nową pościel, która nastraja nas tak optymistycznie, że wczoraj wręcz ścigaliśmy się do łóżka 🙂

Gotowaniem się nie przemęczaliśmy, powstały tylko na szybko pulpety na dwa dni i karmelowe wafle – żeby nie tracić czasu.

Było jeszcze czytanie „Pana Tadeusza” w Parku Saskim (mgr filologii polskiej przed nazwiskiem zobowiązuje 😀 ) i impreza poślubna znajomych (Sto lat raz jeszcze!).

więcej: TUTAJ

Idę zmyć maseczkę i cieszyć się ostatkami weekendu 😛

smętki dzisiejsze

Zwykły wpis

No i udało mi się wreszcie zrobić zdjęcia obiecanych sypialnianych motylków. Motyw pojawia się za firankach, które są jednym z moich ulubionych elementów dekoracyjnych w domu. Niestety fotografie nie oddają ich uroku. Filcowe motylki w (bardzo modnym ostatnio :)) kolorze nude obsiadły także karton-gipsową ramkę wokół telewizora. Dzięki tym owadkom nasza sypialnia nabrała bardzo przytulnego charakteru.

Całości dopełnia  lampka w tym stylu, jednak już bez motylkowego motywu:

Tyle o wnętrzach, temat jeszcze na pewno powróci, natomiast naszła mnie dziś pewna refleksja, którą chcę się z Wami podzielić. Dzisiaj na kursie toczyła się dyskusja na temat „tej dzisiejszej młodzieży”. Wielu uczestników twierdziło, że panuje wszechobecne zepsucie, degeneracja wartości i że nie może to długo potrwać. Prawdopodobnie jest to schyłek pewnego okresu – o czym świadczą choćby ostatnie wydarzenia w Londynie – i wkrótce, po dłuższym lub krótszym burzliwym czasie, nastąpi całkowita zmiana. Możliwe – przyszłości nikt do końca nie przewidzi. Mam jednak wrażenie, że to nie do końca jest tak.

Jedna z moich ulubionych książek,  „Madame” Antoniego Libery, zaczyna się od relacji licealisty, który źle się czuje, gdyż żyje w „kiepskich” czasach. Wszystkie ważne, doniosłe wydarzenia już się dokonały, nie ma wspólnej idei jednoczącej jego rówieśników, z obecnego pokolenia nie wyrośnie żaden wielki człowiek, nie powstanie legenda. Co więcej, potwierdzają to nauczyciele, którzy na każdym kroku podkreślają, że „kiedyś to byli uczniowie… „. Jak kończy się książka? Bohater jest już dorosłym mężczyzną. Spotyka ucznia swojego dawnego liceum, który bardzo pragnie go poznać. Ma podobne zdanie na temat czasów, w których przyszło mu dorastać, jakie wcześniej przedstawił o swoim okresie dorastania narrator. Okazuje się, że w szkole krążą legendy na temat naszego bohatera i jego poczynań. Jest idolem, którego nauczyciele mają na myśli, mówiąc „kiedyś to byli uczniowie…”.

A prawda jest taka, że od wieków tak to się dzieje. Zawsze wydaje nam się, że minione pokolenia były zwyczajnie lepsze. Tylko że po 20, może 30 lat to na „tę dzisiejszą młodzież” ludzie będą spoglądać, jako na relikt minionej, o wiele lepszej epoki.

Nie chcę przez to powiedzieć, że ludzie się nie zmieniają, młodzież się nie zmienia. Być może nawet zmienia się na gorsze. Natomiast nie jest to zjawisko właściwe naszym czasom. Zawsze kolejne pokolenie różniło się od poprzedniego. I pewnie zawsze tak będzie.

To tyle moich dziesiejszonastrojowych smętów. Jeśli ktoś dotrwał do końca, dziękuję bardzo 🙂

A na koniec, z dozą ironii, Wiesław Brudziński 🙂

Ciekawe, że z pokolenia na pokolenie dzieci są coraz gorsze, natomiast rodzice coraz lepsi, a więc z coraz gorszych dzieci wyrastają coraz lepsi rodzice.

Faktycznie, to mocno zastanawiające ;P

Rozważnie i romantycznie – wnętrza

Zwykły wpis

Dziś wyobraźmy sobie, że to fotoblog 🙂

Jako że ostatni czas mija mi na upiększaniu i ulepszaniu mieszkania, mam tu trochę inspiracji. Uwielbiam taki romantyczny styl, aczkolwiek z umiarem i rozwagą. Z połączeniem florali i innych słodkich elementów trzeba uważać, bo taki przesyt wygląda dobrze tylko na zdjęciach (na które zerkamy wyłącznie raz na jakiś czas). Mieszkając w takim wnętrzu można się nim natomiast szybko znudzić. Dlatego ja biorę stamtąd poszczególne elementy – aktualnie motyw przewodni to motylki 🙂 Zdjęcia mojej sypialni w następnym poście. Teraz inspiracje z Internetu:

A teraz przy zasłyszanej dziś nowej nucie (patrz poniżej) szukam inspiracji filmowych na wieczór. Kolejny dzień długiego weekendu spędzam w domu, bo Pan T. pisze pracę magisterską, a ja wiernie ślęczę u jego boku 😉 Także przynajmniej wieczorem chcielibyśmy się zrelaksować przy jakimś lekkim, ale nie całkiem durnym filmie 🙂 Zobaczymy, na czym się skończy. Mam nadzieje, że nie na jakimś „Ciachu” czy „Śniadaniu do łóżka” itp. 🙂

No i na koniec wspomniana nuta. Nowy Maleńczuk. Człowieka nie lubię, ale jak dziś usłyszałam go w radio, to wreszcie poczułam orzeźwiający powiew sensownej POLSKIEJ muzyki.