Category Archives: Podróżuję

„If it’s November, it must be Nepal”

Zwykły wpis

Ważne ogłoszenie!

Już jutro siostra ma wybywa ze swojego gniazdka w Nowej Zelandii na całe 3 miesiące w podróż po Azji. Z tej okazji założyła bloga i ręczę ręką, nogą i głową nawet też, że będzie pisać arcyciekawe posty i wrzucać niesamowite zdjęcia – jeśli tylko będzie miała taką możliwość, bo w takiej podróży nigdy nic nie wiadomo.

Śledźcie Olę i Jona na http://alex-and-jon.blogspot.co.nz/

Polecam w ciemno! Warto!

źródło: weheartit.com

Reklamy

Back to reality

Zwykły wpis

Często powtarzam, że wolę pracować niż studiować. Ale choćby nie wiem jak uwielbiało się swoją pracę, dni takie jak dzisiejszy przytłaczają, przygniatają wręcz swoim ciężarem!! Po prawie trzech tygodniach urlopu znów trzeba jutro popedałować do roboty. Uhhh! Czy ktoś ma jakiś dobry sposób na takie powroty?!

źródło: weheartit.com

Pomyślałam, że przejrzenie zdjęć z wakacji będzie niezłym pomysłem, ale smutno mi jeszcze bardziej! Gdzie ten piękny Budapeszt, upalne Hajduszoboszlo, przytulny kąt u mamy, swojska Łeba czy weselisko na Podlasiu?

A Łeby na razie tylko tyle, co udało mi się ukraść z Facebooka ;P

Przy okazji pozdrawiam Zygiego, który domaga się wspomnienia o jego osóbce na łamach esów już niemal od roku 😀

Pozostaje tylko wierzyć, że jakoś przeżyję jutrzejszy dzień i znów pokocham swoją pracę!

Wybywamy!

Zwykły wpis

Dawno nie czułam, że wakacje są mi tak bardzo potrzebne!

Liczę na słońce na okrągło.

Na porcję solidnego zwiedzania.

Wymoczenie tyłka w basenie i wyzionięcie ducha w saunie.

Nowe, ostre smaki.

Na wino najlepsze na świecie.

źródło: weheartit.com

A więc wybywamy!

Adieu!

Po drugiej stronie Bałtyku

Zwykły wpis

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z Bornholmu – miejsca, gdzie w niedziele nieczynne są sklepy, na plaży nikt nie zabroni zrobić ci grilla, a w lasach nie ma śmieci – zamiast tego są toalety.

Zdjęcia autorstwa Miśka, który w czasie wyjazdu napstrykał tyle fot, ilu ja nie zrobiłam chyba przez całe życie. Skrawek tego poniżej:

LUBię LUBlin

Zwykły wpis

Wczoraj wróciliśmy z Lublina. Dzięki mojej koleżance z pracy (dzięki Gosia;*) spędziliśmy super weekend. Lublin to naprawdę świetne miasto. Oboje stwierdziliśmy, że  dobrze się tam czujemy. Nie dość, że Stare Miasto jest bardzo ładne, to pozostałe osiedla też niczego sobie. Ułożenie miasta na wzgórzach dodaje mu uroku, ludzie zdają się jakoś mniej speiszyć.

W czasie długiego spaceru zwiedziliśmy podziemia pod Starówką. Wycieczka zakończyła się multimedialną inscenizacją pożaru Lublina, który miał miejsce w XVIII wieku. Fajna sprawa, zwłaszcza dla dzieciaków 🙂 Do tego wszystkiego okazało się, że jest akurat dzień darmowego wejścia do Muzeum na Zamku, który sam w sobie jest pięknym, dobrze utrzymanym budynkiem. Trafiliśmy między innymi na wystawę ukazującą dawne wierzenia ludowe. Zobaczyliśmy na przykład polską wersję laleczek voodoo. Polecam!

Zahaczyliśmy też o Majdanek – to już w niedzielę. Byliśmy tam niemalże sami, wiatr huczał, skrzypiało drewno. Odpowiedni nastrój do tego miejsca. Niestety w okresie zimowym zamknięte jest większość wystaw. Mimo wszystko spacer dający do myślenia. Przypomniała mi się przy okazji scena z jednego ze starych polskich filmów, który miałam okazję zobaczyć jeszcze w ramach zajęć „Akademia Filmowa” na Uniwersytecie. Chodzi o przerażającą scenę gazowania więźniów w „Kornblumenblau” Wosiewicza. To chyba najmocniejsza scena, jaką kiedykolwiek widziałam, w dodatku powstała w autentycznym obozie koncentracyjnym. Cały film kręcony był na terenie obozów w Oświęcimiu i Majdanku, a reżyser, który zaszczycił nas wtedy po pokazie swoją obecnością opowiadał o tym niesamowite historie… Ale to już na inny wpis.

Można też w Lublinie spędzić czas inaczej, w świetnym SPA. W Warszawie chyba takiego nie ma. Trzy baseny z wodą ciepłą, jak w wannie, mnóstwo hydromasaży, kilka jacuzzi, sauny, grota lodowa. Relaks pełną parą! Żałuję tylko, że nie spróbowaliśmy jakiegoś tutejszego jedzenia w którejś z klimatycznych knajpek na Starym Mieście. Aż żal, ale wylądowaliśmy w Pizza Hut 😐 Tak jakoś wyszło.

 

Już planujemy kolejną wycieczkę, może Wrocław tym razem…

podwodny świat

Zwykły wpis

Wpadłam dziś na ciekawy artykuł w turystycznej Wyborczej. Aż zachciało mi się znów wakacji i nawet nie chce mi się myśleć, ile jeszcze przyjdzie mi czekać na kolejny urlop. Spośród podwodnych atrakcji proponowanych przez Gazetę zafascynowało mnie szczególnie podwodne muzeum w Meksyku. Podejrzewam, że na żywo musi robić niesamowite wrażenie. Kiedyś i tam dotrę 🙂

Trochę to zdjęcie wykradłam z Wyborczej, więc po więcej lepiej wejdźcie sobie tutaj 🙂 Znajdziecie tam też inne podwodne atrakcje, w tym jedną megagłupią! Ciekawe, czy zgadniecie, o którą mi chodzi 🙂

I jeszcze nutka, która w ten słoneczny dzień siedzi mi głowie: