Category Archives: Ciekawostki

:D

Zwykły wpis

Nieraz już pisałam o fantastycznej dziewczynie, która prowadzi bloga Happyholic. W największym skrócie – pisze o tym, jak być szczęśliwym. Często stosuję się do jej porad i robię co mogę, żeby swojego poczucia szczęścia nie uzależniać od okoliczności i innych ludzi.

Ale czasem są takie dni jak dziś, że ci inni mają na nas ogromny wpływ, nawet nieznajomi. Taki na przykład pan Artur K. Kto to? Nie wiem. Ale zostawił mi przy rowerze pod pracą kartkę. No i jak tu się nie uśmiechnąć i nie wzmocnić swojej wiary w ludzi 🙂 Dziękuję!

„If it’s November, it must be Nepal”

Zwykły wpis

Ważne ogłoszenie!

Już jutro siostra ma wybywa ze swojego gniazdka w Nowej Zelandii na całe 3 miesiące w podróż po Azji. Z tej okazji założyła bloga i ręczę ręką, nogą i głową nawet też, że będzie pisać arcyciekawe posty i wrzucać niesamowite zdjęcia – jeśli tylko będzie miała taką możliwość, bo w takiej podróży nigdy nic nie wiadomo.

Śledźcie Olę i Jona na http://alex-and-jon.blogspot.co.nz/

Polecam w ciemno! Warto!

źródło: weheartit.com

Za darmo!!

Zwykły wpis

Czekoladki nie za pieniądze, a za obietnicę spełnienia dobrych uczynków.

To jest coś!

Takie miejsce przydałoby się w Polsce. Wprawdzie to tylko akcja na otwarcie sklepu, ale dobrze by było, gdyby istniała na stałe. Tylko kto by to finansował…

Choć niektórzy twierdzą, że takie miejsce ma rację bytu. I, przewrotnie, może przynieść niezłe zyski. W jaki sposób, pokazuje Chris Anderson w swojej nowej książce „Za darmo”, którą ostatnio podczytuję. Może sama pomyślę nad takim biznesem 😉

źródło: przerwanareklame.pl

Nic dziwnego, że ludzie się wkręcali i pokazywali efekty na Facebooku. Sama bym pewnie tak zrobiła 😉

źródło: przerwanareklame.pl

więcej: TUTAJ

Kampanie Społeczne

Zwykły wpis

Ostatnio pisałam o mojej małej fascynacji marketingowymi sprawkami. Poza kampaniami marketingowymi, od dawna spoglądam też z zaciekawieniem na kampanie społeczne. Lubię oglądać ostateczny efekt, ale i sama praca przy nich wydaje mi się bardzo ciekawa. Na ubiegłorocznym Polskim Festiwalu Reklamy miałam okazję posłuchać, jak to wygląda od podszewki. Kto wie, może jeszcze kiedyś będzie mi dane poprzyglądać się tworzeniu takich projektów z bliska 🙂

Polecam stronę kampaniespoleczne.pl oraz ich fan page.

Można tam znaleźć wszystkie najciekawsze kampanie społeczne, nie tylko polskie. To prawdziwa kopalnia świetnych pomysłów – wydaje mi się, że często bardziej kreatywnych od kampanii marketingowych. Są szokujące, przewrotne, albo bardzo dowcipne. Wykorzystują wszystkie najlepsze mechanizmy reklamowe i spełniają swoją rolę, bo zwracają uwagę. Kto nie pamięta hasła, „Bo zupa była za słona”. Albo ostatnie „Słowa ranią przez całe życie”.

Moją uwagę ostatnio zwróciła z kolei australijska kampania uświadamiająca niebezpieczeństwo słuchania muzyki na ulicach. Więcej TUTAJ.

Poza tym bardzo lubię kampanie promujące miasta i regiony Polski. One też są bardzo pomysłowe, jak ta, promująca Dolny Śląsk ze swoim hasłem „Nie do opowiedzenia. Do zobaczenia”.

No i poza wszystkim, najczęściej takie akcje poruszają najważniejsze problemy społeczne. Warto więc przyglądać im się z bliska i docenić genialnych nierzadko twórców 🙂

zębowo-psowy zawrót głowy!

Zwykły wpis

Ojjj, chce mi się tej ostatnio wspominanej majówki, jak niczego innego. Bardzo, bardzo, bardzo dużo się ostatnio dzieje! W pracy mnóstwo pracy, takiej na JUŻ co najgorsze. Ale dobrze, to akurat lubię 🙂 Tyle że zęby pousuwane, na zwolnienie trzeba było pójść. Cała jestem napuchnięta, głodna, a tu ani czego przełknąć za bardzo. Ale co tam ja! Psiaki z Fundacji Braci Mniejszych wzywają, dom domaga się sprzątania, książki i gazety, nie wspominając już o opuszczonych ostatnio ulubionych blogach, krzyczą: czytaj nas! Do tego dołóżmy fitness i masaże i zawrót głowy gotowy.

Ale najbardziej teraz absorbuje mnie kochana sunia, która u nas ostatnio pomieszkuje. Przyjechała całkiem niespodziewanie, razem z dwiema innymi, które odwieźliśmy do domów tymczasowych. Pochodzą z pseudohodowli rozbitej przez Stowarzyszenie Adopcje Buldożków, gdzie łatwego życia nie miały. Są schorowane, czeka je długie leczenie. Z naszą Lolą codziennie jeździmy do pani doktor. Ale jest bardzo dzielna! Leczenie jednak bardzo dużo kosztuje, więc jeśli ktoś miałby ochotę pomóc, to Stowarzyszenie będzie niezwykle wdzięczne KLIK.

A może ktoś w ogóle chciałby przygarnąć taką cudną sunię? To ta na zdjęciach poniżej (wyżej są Shila i Celina) My pomagamy, jak możemy, ale niedługo wyjeżdżamy, więc Lola trafi do kolejnego domu tymczasowego. Bardzo daleko, do Bydgoszczy. To kolejny stres dla niej. A naprawdę psiak na to nie zasługuje, jest kochany jak mało który, grzeczny, u weterynarza spokojny. Jak ma się takiego przyjaciela, to niczego innego nie potrzeba!

„Żenada roku”

Zwykły wpis

W ostatni weekend o filmiku z „dyskusją” reżyserki „Big Love” i krytyka Filmwebu było głośno. Nic dziwnego, najlepsze określenie na tę wymianę zdań, to „żenada roku”.  Jeśli ktoś jeszcze nie widział, to polecam obejrzeć. Proszę przygotować się na mocne wrażenia!

Sam film „Big Love” (o którym pisałam TUTAJ) jest dobry. Ogląda się go z przyjemnością, wciąga, jest inny niż większość polskich produkcji. Czemu więc reżyserka musi niszczyć taki obraz? We wszystkich wywiadach opowiada jedyną słuszną prawdę, czyli jej wersję interpretacji – jakoby był to film najwyższych możliwych lotów artystycznych, na miarę co najmniej Almodovara; na prawo i lewo rzuca „heideggerami” i „schopenhauerami” i myśli, że błyszczy. Po co, ja się pytam!?

Do tego nie można nie wspomnieć o formie wypowiedzi pani Białowąs.  Nawet gdyby opowiadał najmądrzejsze rzeczy na świecie, to w tej formie byłoby to nie do przełknięcia.

Co do tekstu Walkiewicza, cóż – recenzyjka jak recenzyjka (jest TUTAJ). Nawet jeśli nie podoba się Baście i musiała dać upust swoim emocjom, wystarczyło pogadać o tym swojemu facetowi/dziewczynie/przyjacielowi. Może, przyzwyczajony do krasomówstwa Barbary „Heidegger” Białowąs, jakoś by to zdzierżył. Internauci nie dali rady.

Polecam też ciekawy artykuł na temat żenady roku – TUTAJ

Happy End

Zwykły wpis

Kilka dni temu na blogu Happyholic pojawił się efekt naszej wspólnej pracy nad projektem „Reportaż o tobie„. Przypomnę tyko, że polegał na fotografowaniu skrawków szczęścia, które spotyka nas codziennie. Dla mnie projekt miał wyjątkowe znaczenie, bo trwał akurat w czasie, kiedy musiałam nieustannie, siłą wręcz, przypominać sobie, że są rzeczy które jeszcze mnie cieszą. Dziękuję więc Justynie za tak rewelacyjny pomysł i zwieńczenie go wspaniałym filmikiem. Oto on:

Znajdziecie go również na blogu Happyholic Polecam odwiedzenie bloga, bo znajdziecie na nim także mnóstwo innych inspiracji.