Monthly Archives: Lipiec 2012

Wybywamy!

Zwykły wpis

Dawno nie czułam, że wakacje są mi tak bardzo potrzebne!

Liczę na słońce na okrągło.

Na porcję solidnego zwiedzania.

Wymoczenie tyłka w basenie i wyzionięcie ducha w saunie.

Nowe, ostre smaki.

Na wino najlepsze na świecie.

źródło: weheartit.com

A więc wybywamy!

Adieu!

Reklamy

Canelloni ze szpinakiem

Zwykły wpis

Pozostając w temacie kolorowych dań wegetariańskich, dzisiaj pomysł na zielonoczerwone canelloni, które na moim stole pojawiło się w minionym tygodniu.

Składniki

  • cannelloni (ok. 14 rurek powinno wystarczyć)
  • 1 duża cebula
  • opakowanie szpinaku (oczywiście może być świeży, jeszcze lepiej)
  •  pomidory w puszce
  • 1 duży lub dwa małe pomidory świeże
  • kubeczek śmietany
  • kubeczek jogurtu
  • opakowanie mozarelli (albo dwa, zależy, jak bardzo lubimy ser 🙂 )
  • bazylia, oregano, zioła prowansalskie, pieprz, sól, chilli

Przepis

Cebulę pokrojoną w kostkę podsmażamy na patelni na oleju. W międzyczasie w osobnym garnku roztapiamy szpinak, a następnie przekładamy go do cebuli. Smażymy razem około 5 minut, dodajemy przyprawy.

W tym czasie przygotowujemy w miseczce sos z pomidorów w puszce, pokrojonych w niewielką kostkę świeżych pomidorów, jogurtu i śmietany oraz tych samych przypraw.

Zdejmujemy szpinak z palnika i dodajemy pokrojone w kostkę pół kulki mozarelli. Delikatnie mieszamy i nakładamy ostrożnie do rurek makaronu, które układamy w naczyniu żaroodpornym.

Zalewamy sosem i na wierzchu układamy pozostałą część mozarelli pokrojoną w plastry.

Całość zapiekamy ok. 20-25 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.

Różowy obiad

Zwykły wpis

Najbardziej lubię jak przygotowywane przeze mnie jedzonko ma ciekawe kolory 🙂 Zapodział mi się gdzieś przepis na jedno z takich dań, z którego korzystałam już dość dawno, a którym chciałam się z Wami podzielić. Dziś go odnalazłam, oto więc jest 🙂  Autorstwa nie wiem czyjego, ja dostałam go od mamy Pana T. i oczywiście po swojemu zmodyfikowałam.

A wiec do dzieła

Penne z łososiem i oliwkami raz!

Składniki

– makaron razowy, może być penne

– 1 duża cebula

– spory płat surowego łososia (ja miałam jeszcze kilka plasterków wędzonego i też dodałam)

– duża garść oliwek

-pół kubka śmietany 12%

– pół kubka jogurtu naturalnego

– przyprawa włoska, pieprz

– inne ulubione przyprawy

Przygotowanie

Na patelni smażymy pokrojoną w kostkę cebulę. Kiedy się zeszkli dodajemy pokrojonego w niewielkie kawałki łososia. Smażymy około 5 minut. Następnie dodajemy oliwki, smażymy jeszcze chwilę i dodajemy śmietanę i jogurt oraz sporo przyprawy włoskiej i pieprzu. Ja tradycyjnie dodałam jeszcze zioła prowansalskie i paprykę słodką i ostrą. Do tego makaron i gotowe.

Najbardziej podoba mi się ładny pasteloworóżowy kolor tego dania, choć niestety zdjęcia nie za bardzo go oddają 🙂

Podałam go z krwistoczerwonym dodatkiem postaci posiekanych drobno pomidorów z bazylią i oliwą z oliwek.

Madame po raz drugi

Zwykły wpis

Pisałam gdzieś TU, na samym początku bloga,  że straszliwie, przestraszliwie lubię książkę „Madame” Libery. A teraz lubię jeszcze adaptacje teatralną Krofty. Bardzo się bałam, czy sprosta, bo to sztuka nie lada z takiej powieści zrobić dobrą sztukę.

Ale udało się i niezależnie, czy w wydaniu książkowym, czy teatralnym, ciągle tak to się jakoś dzieje, że każdemu pokoleniu wydaje się, że „wielkie czasy” już minęły i nas ominęły. Choć Libera mówi, że to błędne koło, to jednak małe poczucie, że „dziś to nie to samo, co 20 lat temu”, pozostaje…

z krzaka przydomowego – samo zdrowie

Zwykły wpis

Ciągle słyszę: „Nie jedz tego, bo to nie zdrowe”, „Tamto to świństwo, a to powoduje raka”. Profesor Zdrówko w „Wiem, co jem” straszy wszystkim, co możemy znaleźć na supermarketowych półkach. Istnieje dziś jeszcze jakieś zdrowe żarcie, ja się pytam?

Jedynym wyjściem staje się własna uprawa warzywek, ale i to niepewne, bo spaliny i kwaśne deszcze… Mimo to, nadal to chyba najpewniejszy sposób.

Tak się świetnie składa, że ja takie ogródkowe dostawy miewam. W ten weekend ogródek rodziców i cioci trochę opustoszał i fragmentarycznie zawitał do Warszawy!

Jest tak pysznie, że postanowiłam nawet sama zrobić ogórki małosolne. Ciekawe, jak wyjdą, bo to moje pierwsze 🙂

Mój pierwszy raz

Zwykły wpis

Dzisiejszy dzień zapisał się chlubnie na kartach historii. Odgrażałam się i odgrażałam i w końcu stało się. Pojechałam pierwszy raz do pracy na rowerze. I wróciłam też.

Koniec ze śmierdzącymi współpasażerami.

Koniec z kierowcami autobusów, którzy jeżdżą, jakby ziemniaki wozili, a nie ludzi.

Koniec z uciekającym autobusem i czekaniem na kolejny pół godziny.

I koniec z czynieniem akrobacji, by jedną ręką trzymać worek z jedzonkiem, drugą książkę, którą czytam, a trzecią  barierki, żeby nie latać po całym autobusie, jak ten właśnie ziemniak.

Zamiast tego wiatr we włosach, szybsze dojazdy, zdrówko i miejmy nadzieję – szczuplejsze nóżki 🙂

papa, nie będę tęsknić!!

Przepis na spektakl idealny

Zwykły wpis

Szymon Bobrowski – uwielbiam

Olga Bołądź – bardzo lubię

Magda Boczarska – bardzo lubię

Wierzbięta (tak, ten od Shreka) maczający swoje pióro w przygotowaniu tekstów – uwielbiam

Kosiński w roli kobiecej

Plus do tego teatr Buffo

To musiało się skończyć dobrze!

Sztuka „Boeing, Boeing” jest świetna! Śmieszna, przyjemna, taki relaks to ja lubię!

Jeśli ktoś ma ochotę, to trzeba się spieszyć, bo doszły mnie słuchy, że niedługo zdejmują go ze sceny.