Inny świat

Zwykły wpis

Jutro podobno niedziela handlowa, więc jeśli trzymać się tej dawnej nomenklatury, to dziś dla mnie wypada sobota pracująca. I to jak pracująca!! Od 6.30 rano!  Fakt, że dzięki temu zyskałam wolny piątek przed Wigilią, ale co przeżyłam w drodze do pracy, to przeżyłam. Pech chciał, że akurat wczoraj zepsuło nam się au(di)tko 😦 Musiałam więc w środku nocy – no, o 5.30, ale ciemno i głucho było, jak nocą – a więc musiałam gnać do pracy autobusami. Byłam zbyt zaspana, żeby czytać, więc podglądałam innych pasażerów. Przypomniała mi się wtedy rozmowa z moją Urszulą, która często jeździ do pracy o 7 rano, dzięki czemu zaobserwowała kolosalną różnicę między ludźmi podróżującymi właśnie przed 7, a tymi przed 9. Dziś dowiedziałam się, o czym mówi. Na co dzień  w autobusach jadących w moim kierunku, o mojej porze, przeważają krawaciarze z teczkami, jadący do okolicznych biurowców. Rozmawiają przez telefony lub mają na uszach słuchawki. Często czytają książki lub gazety. Niekiedy prowadzą interesujące, śmieszne rozmówki, którym lubię się przysłuchiwać. Nie powiem, zdarzy się czasem niedomyty pijaczek, ale to raczej sporadyczne przypadki. Generalnie widać, że to mniej więcej zadowoleni z życia ludzie. Na 7 natomiast jadą pracownicy fizyczni. Zmęczeni pracą i życiem w ogóle. To widać. Troszkę byłam sceptyczna, gdy mówiła o tym Ula. Dziś zobaczyłam to samo. Nie licząc grupek chłopaków z piwem w łapie, wracających do domu po piątkowej imprezie, od większości ludzi biły smutek, zmęczenie i znudzenie. Można zwalić to na wczesną porę, ok. Ja też nie miałam mocno zadowolonej miny. Ale mówcie, co chcecie – to widać. Możecie teraz powiedzieć, że dzielę ludzi na klasy, czy nawet dyskryminuję, ale nieprawda. Ja stwierdzam fakt. I przykro mi  z tego powodu, i współczuję tym ludziom, i mam jednocześnie nadzieję, że nigdy nie będę zmuszona wkroczyć w ich świat, inny i dziwny świat.

Co do mojej pracy, to jestem zadowolona 🙂 Ale chyba najbardziej cieszy mnie zawsze myśl o powrocie do domu, gdzie KTOŚ czeka. Bez tego byłoby smutnawo, choć jak wychodzę rano a ten ktoś smacznie przekręca się na drugi bok, to mam ochotę go zabić 🙂  I w wielu innych momentach mam ochotę zabić go podwójnie, ale nie oddałabym go za nic! Pewnie wiele osób tak ma i żadna to nowość 🙂 Podobną historię pokazuje dość zabawna  sztuka, którą grają w Teatrze Kwadrat, „Boso przez park”. Polecam, zwłaszcza parom, które często mają ochotę się nawzajem pozabijać 🙂

Reklamy

2 responses »

  1. Świetny wpis. Coś jest w tym co piszesz. Często widzę zmęczonych ludzi w tramwajach jadących na 7.00 do pracy. Jest to przytłaczający widok. Cieszę się, że mam 3 prace, bo dzięki temu nie nudzę się i nie wpadam w rutynę. Podkreślam, nie jestem pracoholikiem. Lubię to co robię. Szkoda, że nie każdy może to powiedzieć.

  2. Co za zbieg okoliczności, bo właśnie ostatnio rozmyślałam sobie o tym, że fajnie byłoby mieć różne prace, właśnie po to, by uniknąć rutyny. Do mojego życia jeszcze się nie wkradła, ale bardzo się jej boję…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s