filmowo

Zwykły wpis
filmowo

Ostatnio pisałam, że jest kilka filmów, o których warto tu wspomnieć. Tak, wspomnieć, bo nie powiem, że zrecenzować. Od tego jest filmweb i stron innych kilka. Tutaj przeczytacie wyłącznie moje opinie zamknięte w paru skromnych zdaniach.

No to dla porządku:

numer 1: „Incendies”/”Pogorzelisko”

To francuski dramat z 2010 roku roku. Nie jest znany szerszej publiczności – i nic dziwnego. Film jest ciężki i mnóstwo w nim „artystycznych” dłużyzn, głównie ukazujących wojny domowe w Libii. Są one tłem dla właściwej historii rodzeństwa, które po śmierci matki wypełnia jej ostatnią wolę – tym samym odkrywając tragiczne dzieje rodziny, choć to chyba mało powiedziane. Gdyby historia ta została opowiedziana w bardziej przystępny sposób, bez wojennego tła, to myślę, że film miałby szansę stać się hitem na miarę hollywoodzkich produkcji. Ale dobrze się stało, że się tak nie stało 🙂 Wtedy sukces filmu opierałby się głównie na kontrowersyjnym temacie i najniższych ludzkich odruchach. A tak, czuć w nim jednak coś więcej. Sprawdźcie, czy mam rację 🙂

numer 2: „Czarny Czwartek – Janek Wiśniewski padł”

Tego filmu raczej nie trzeba przedstawiać. Jeszcze niedawno było wokół niego dużo szumu. Ma wiele wspólnego z „Pogorzeliskiem”, bo oba pokazują kawał tragicznej historii nieszczęsnych narodów. I co by nie mówić, warto kręcić takie filmy, choćby na pamiątkę ofiarom wojen i zamieszek. Szczególnie Krauzemu zarzucano, że dramatyzuje, czy wręcz melodramatyzuje, czasem przekłamuje historię. Dla mnie to schodzi na drugi plan. Ludzie w 1970 ginęli? Ginęli. Nie da się zaprzeczyć. Więc hołd im się należy, niezależnie od poglądów. Przy okazji przypomina mi się świetna, choć kontrowersyjna scena z „Psów”, która z kolei mnie nie bulwersuje. Mam wrażenie, że czasem potrzeba wzruszających obrazów, jak z „Czarnego Czwartku”, ale czasem trzeba też rozładować napięcia w sposób, w jaki zrobił to Pasikowski. Zobaczcie:

numer 3: „Fuks”

Na koniec już lekko i przyjemnie. Ostatnio na TVP Kultura trafiłam na „Fuks”. Zawsze oglądałam go kawałkami, teraz wreszcie miałam okazję zobaczyć całość. No i cóż mogę powiedzieć. Kochałam Stuhra kiedyś (teraz już jakoś mi nie podchodzi ), a Gajosa wielbię wciąż. Obie role – wspaniałe i wspaniale zagrane.  I moja ulubiona scena, kiedy Gajos pisze na komputerze! Cud, miód, malina! 🙂 Trochę gorzej z Krukówną, ale może przemilczmy 🙂 Jakkolwiek patetycznie to zabrzmi, teraz już takich polskich komedii nie ma. Uśmiałam się do łez. Pewnie każdy z Was już to oglądał, ale jeśli komuś nie przeszkadza oglądanie dwa razy tego samego filmu, to gorąco polecam. Na wyluzowanie i wesoły wieczór – idealny 🙂

Dobranoc 🙂

Reklamy

One response »

  1. Jeśli chodzi o komedię na wieczór, to chciałabym polecić jeśli mogę dwie polskie komedie: „Kingsajz” – dowód na to, że krasnoludki istnieją, fenomenalna rola Jerzego Stuhra, „Hydrozagadka” – niestety mało osób ją zna, a szkoda! świetny humor, historia polskiego hero – Asa! Takich komedii u nas już nie ma!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s