Powroty są ciężkie…

Zwykły wpis

Nie było mnie tu kilka dni, a to z tego powodu, że byłam w Łebie. Wyjazd udał się bardzo… oj bardzo 😉 Ale nie mogę powiedzieć, że odpoczęłam… Zresztą, nie taki był cel! Wyjechaliśmy w piątek o 22, na miejscu byliśmy o 4 rano. Do 10 siedzieliśmy sobie na plaży, później dwie godziny snu, wypad w miasto. A w niedzielę o 16 powrót, który troszkę się przedłużył. Wróciliśmy do  domu około 1.

I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie to, że zaczęłam dziś kurs trenerski, o którym wspominałam… Wstałam o 6 i cały dzień miałam intensywny. Teraz wręcz nie czuję mózgu, więc kiedy go znów poczuję, na pewno parę słów o kursie naskrobię. A jest o czym.

Teraz tylko z tego miejsca chciałabym pozdrowić 14-osobową ekipkę z Łeby. A najbardziej tych, co chwalili mój blog ;**

Oto niektórzy z nich:))

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s