Monthly Archives: Lipiec 2011

Zwierzakowo

Zwykły wpis

Pewna ważna osóbka powiedziała mi dziś, że ma nadzieję, że moje wpisy będą coraz dłuższe, więc dziś nieco dłużej. Mam nadzieję, że nikogo nie zanudzę 🙂

Dwa dni temu spotkała mnie taka oto sytuacja:

Wracałam sobie jak co dzień do domu, gdy nagle zobaczyłam psa biegnącego środkiem ruchliwej jezdni. Psa to za dużo powiedziane – maleńkiego pieseczka. Na rogu ulicy stała jakaś kobieta, która zawołała mnie i zaczęła opowiadać, że widziała, jak przed chwilą  ktoś wyrzucił tego zwierzaka z samochodu. Maleństwo zaczęło się do nas zbliżać i zobaczyłam, że to rasowy piesek – nie wiem jaki, nie znam się na rasach, bo zawsze wolałam kundelki. Nie chciało mi się wierzyć, że ktoś mógłby wyrzucić takiego psiaczka, ale nie mogłam tego tak zostawić. Poszłam za nim i kiedy go dogoniłam, zobaczyłam, że ma obrożę z imieniem. Stałam, głaskałam tego brudaska całego w błocie i czekałam aż nadjedzie mój T. Podjęłam decyzję- bierzemy go.

Nagle z krzaków wyjechała jakaś parka na rowerze. Facet zaczął wołać pieska po imieniu. Okazało się, że nicpoń im nawiał! Tak się cieszyli, że go znaleźli. On też się ucieszył i tylko ja zostałam sama, smutna. A już sobie wyobrażałam, że będę z nim wychodzić, dbać o niego i takie tam ;P

Facet pokazał mi jeszcze, że na obroży jest nr telefonu, którego nie zauważyłam. Założyli mu na wszelki wypadek. Przezorni i mądrzy ludzie. Przynajmniej wiadomo, że dbają o zwierzaka. Podziękowali i pojechali, a ja zostałam sama.

Tak naprawdę na razie nie powinnam mieć pieska, bo za dużo zmian teraz przede mną – nie wiem, co będzie za pół roku, wiec nie wiem, czy będę się mogła nim odpowiednio zajmować. Ale jak już by się sam przypałętał… No trudno, wyszło jak wyszło.

Ta cała historia przypomniała mi jednak o pewnym artykule, który czytałam nie tak dawno w Polityce. Warto zerknąć, by dowiedzieć się, jak traktuje się zwierzęta w innych krajach. To też tak a’propos tych wszystkich strasznych historii, które ostatnio często wychwytują media. Co się u nas wyprawia ze zwierzętami, to jest nie do pomyślenia 😦  I pomyśleć, że są kraje, w których zwierzak ma swojego reprezentanta w sądzie, a właściciel może pójść do więzienia za zostawienie go na więcej niż 8 godzin w domu.

Poczytajcie:

http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1516694,1,swiat-dla-ludzi-i-zwierzat.read

Reklamy

Śpioch

Zwykły wpis

Strój na dziś! Koszulka najlepsza na takie fantastyczne poranki, kiedy aż chce się żyć – jak dziś 😐 Do tego trzeba by jeszcze dorzucić kalosze i wszystko świetnie…

                                   *znalezione w necie

Mamusia Anusia <3

Zwykły wpis

Dzisiaj bardzo ważny dzień! Imieniny Ann, Ań, Anuś, Aneczek 🙂

Ważny, bo moja MAMUSIA to ANUSIA 😉

Chciałabym Jej z tego miejsca, raz jeszcze, złożyć najwspanialsze życzenia: żeby całe dobro, którym emanuje na co dzień, wróciło do niej w dwójnasób i żeby zawsze pamiętała, że nie ma na świecie wspanialszej osóbki od niej! No i oczywiście, żeby spełniły się wszystkie jej marzenia (oprócz jednego, by miała o czym marzyć). Kocham Cię Mamusiu :*

Prezent został dostarczony w weekend, bo z racji tego, że nie mogliśmy być w Radomiu dziś, świętowaliśmy już w niedzielę. Prezent chyba najbardziej na czasie z możliwych, biorąc pod uwagę aktualną pogodę – parasol. Ale nie byle jaki parasol, bo to kolorowy parasol – poprawiacz humoru 🙂 Taki jak ten:

A, no i była jeszcze druga część prezentu – szkatułka na biżuterię. Bo jak każda kobieta, tak moja Mamusia, cierpi na wieczny brak przestrzeni nie tylko w szafie na ubrania, ale też w pudełeczkach na biżuterię. Z tego co jednak wiem wciąż jej mało. Aktualnie poszukuje brazowych, oryginalnych korali średniej długości… Ehhh… Jak to napisała ostatnio na swoim blogu Kasia Tusk: „Zauważyłam u siebie (ale także u moich koleżanek), że problem z doborem odpowiedniego stroju nie maleje wprost proporcjonalnie do zwiększania się objętości naszej szafy (chyba tylko mężczyzna mógłby uznać, że istniałaby w tym logika).” Trudno się nie zgodzić.

A swoją drogą, zastanawiam się, czemu imieniny Anny są raz w roku? Może ktoś wie? Nie ma chyba bardziej popularnego imienia w Polsce. Więcej nawet, nie znam kraju, w którym imię Anna nie istniałoby w jakiejś odmianie. Gdzie sens, gdzie logika?

Tak czy inaczej, wszystkie Anusie, życzę Wam wszystkiego najpiękniejszego!!

Mój pierwszy raz z Reaktorem!!

Zwykły wpis

Wpadłam dziś na chwilę obejrzeć Reaktora. To taka fajna, stara chałupka na Starym Żoliborzu, gdzie pracują bardzo kreatywni ludzie. Kilka młodych firm, które działają w sieci, czyli tzw. startupów, skrzyknęło się, by stworzyć wspólnie środowisko pracy. Jak się jednak okazuje, Reaktor to miejsce, w którym wielu z nich nie tylko pracuje, ale także spędza swój wolny czas. Nic dziwnego – mają tam grilla, wygodne, wielkie pufy do siedzenia, taras i kawałek trawki. No i ciekawe towarzystwo. Odbyła się już parapetówa Reaktora – alkohol zapewniał Ballantine’s.  Żyć, nie umierać!

A jako ciekawostkę powiem Wam, że wcześniej wynajmowała ten domek pani Elżbieta Zającówna i któraś miss Polski. Ktoś wspominał też o pani Surmaczowej (później Surmacz-Koziełło). Kojarzycie nazwisko?? ;P Niektóre moje koleżanki na pewno ;P Tak naprawdę nazywa się Joanna Żółkowska i znana jest przede wszystkim z Klanu 😉 Same GWIAZDY 😉

A co ja tam robiłam? Pracuje tam mój T. Tak, tak. Farciarz!

No i tak w ogóle są jeszcze miejsca. Nie jest drogo. Jeśli ktoś szuka idealnego gniazdka dla swojej firmy, to naprawdę warto.

Oni już tam są:

http://www.homplex.pl/

http://filmaster.pl/

http://humanway.pl/

http://di.com.pl/

http://mediafun.pl/

http://losbrandos.pl/

http://sejmometr.pl/

http://citilia.pl/

http://myguidie.com/

Pewnie niektóre portale znacie i lubicie. Na filmiku możecie poznać ich twórców:

Ciao!

Na ślubnym kobiercu, cd.

Zwykły wpis

Dziś chciałam jeszcze na chwilę pozostać przy tematyce ślubnej. Nie to, żebym miała ku temu jakieś szczególne powody 🙂 Po prostu jeszcze niedawno żyłam przygotowaniami do ślubu Eweliny i Robka, szukałam ciągle jakichś nowych inspiracji, żeby cała ceremonia i wesele były oryginalne, a przy tym nie udziwnione. Przeczesałam Internet w poszukiwaniu pomysłów na teledysk ślubny, scenerię zdjęć, dekoracje, oryginalne zabawy. No i wszystko wyszło perfekcyjnie: zabawa była przednia, zdjęcia, jak mogliście zobaczyć, przepiękne; podobno film z wesela równie dobry. Jutro jego wielka premiera, będziemy wspólnie oglądać.

Kilka weselnych hitów, które zrobiły największą furorę:

  • Wachlarze dla wszystkich gości. Upału w ten dzień nie było, ale gorąca atmosfera panowała do samego rana, więc pomysł trafiony w dziesiątkę.
  • Animatorki, które zabawiały gromadkę najmłodszych gości, malowały im twarze, rozdawały balony nadmuchane helem. Dzięki temu dorośli mogli spokojnie… świętować 😉
  • Barman robiący kolorowe drinki na życzenie
  • Balony, które ozdabiały bramę domu panny młodej (patrz zdjęcie poniżej).

I na koniec pewna perełka, którą znalazłam w trakcie internetowych poszukiwań. Elektroniczne zaproszenie ślubne. Ja mogę je oglądać bez końca, tak miło patrzy się na tę parę. Nastraja bardzo optymistycznie. Zobaczcie:

Przez cały dzień nie miałam dostępu do Internetu i dopiero zobaczyłam, co stało się z Amy  [*]

Szczęście :)

Zwykły wpis

Wczoraj, późnym wieczorem, dostałam długo oczekiwanego mejla z informacją, że zostałam zakwalifikowana do „Szkoły Trenerów”. Jestem szczęśliwa :). Parę słów o tym, a później… a co później, to później.

„Szkoła Trenerów” to miesięczny kurs coachingu finansowany ze środków UE. Codziennie, przez 8 godzin, w trakcie różnego rodzaju warsztatów i ćwiczeń, będę uczyć się, jak zorganizować dobre szkolenie, które pomoże uczestnikom zdobyć lub doskonalić różnego rodzaju umiejętności. Na koniec sama przygotuję takie szkolenie i na tej podstawie otrzymam Certyfikat (taki jest przynajmniej plan :)).

Ja dostałam się do edycji sierpniowej, co notabene odsuwa w czasie moje upragnione wakacje, ale są jeszcze dwie kolejne, więc może ktoś będzie miał ochotę wziąć udział w rekrutacji:

Tutaj znajdziecie szczegóły

A teraz drugie ważne wydarzenie dzisiejszego dnia. Pojawiły się pierwsze zdjęcia ślubne moich przyjaciół, Eweliny i Robka!! Wszyscy są nimi zachwyceni, co wcale mnie nie dziwi. W życiu nie widziałam piękniejszej panny młodej. I nie mówię tego dlatego, że jest moją przyjaciółką i byłam jej druhną :). No i dodatkowo świetny fotograf też robi swoje. Poniżej mała próbka jego możliwości, a więcej na stronie:

http://www.zbigniewswierczynski.co

A jeśli już jesteśmy przy fotografii ślubnej, to chciałam serdecznie polecić jeszcze jedną świetną panią fotograf, Anetę Kicman. Robiła zdjęcia na ślubach prawie wszystkich naszych koleżanek z roku i zawsze spisywała się na medal. Po prawej stronie znajdziecie linka do jej bloga (Blog Kicka). Warto tam czasem zajrzeć, bo niektóre foty i stylizacje są naprawdę niebanalne!